Nie da się od tego uciec. W biurze nigdy nie jesteśmy sami. Otaczają nas przeróżne meble i sprzęty biurowe. Chyba, że naszym biurem jest kabina ciężarówki – wówczas raczej fabryczne rozwiązania producentów ciężarówek wystarczają na zaspokojenie naszych potrzeb w zakresie komfortu pracy.

W biurach bywa inaczej. Zupełnie inaczej w gabinetach, a inaczej w open-space’ach. I nie chodzi tu bynajmniej wcale o kolorystykę czy styl, ale o ustawienie, odpowiednie oświetlenie i szeroko rozumianą atmosferę. W końcu te codzienne 8 godzin, lub więcej spędzamy w jakimś otoczeniu. A skoro już to otoczenie mają stanowić przedmioty bierne – na przykład biurko, kontenerek biurowy, szafa aktowa czy inny mebel z którego korzystamy, oraz przedmioty czynne – podstawowym przedmiotem czynnym jest to na czym siedzimy – fotel biurowy. Do przedmiotów czynnych zaliczamy też komputery, telefony, rzeczy których ustawienie możemy w łatwy sposób modyfikować, oraz mamy z nimi bezpośredni kontakt i styczność przez większość czasu spędzanego za biurkiem.

Może od komputera zaczniemy. Poprzednio pisałem, ilustrując przykładem, jak powinien on stać. Nie powinniśmy gapić się do góry na monitor. Kręgi szyjne dostają mocno w kość, i to dosłownie. Jeśli projektant na siłę wciska nam nadstawkę na biuro “na monitor” to przypatrzmy się czy nie jest ona za wysoka. Klawiatura. Osobiście nie jestem zwolennikiem półek na klawiaturę. Półka na klawiaturę ma sens przy biurkach krótkich, gdzie ilość miejsca jest istotnie ograniczona. Przy dłuższych – głębszych biurkach nie ma sensu stosowania półki na klawiaturę, gdyż monitor będzie stał i tak dosyć daleko od użytkownika, a odległość ta zwiększy się dodatkowo przez konieczność pracy z wysuniętą półką na klawiaturę. Identyczna zasada w przypadku myszy. Mysz powinna być razem z klawiaturą na blacie. Wówczas unikniemy ciągłego przemieszczania rąk od jednego peryferium do drugiego.

Monitor. Nie powinien stać zbyt daleko od wzroku, ani też za blisko. Jeśli ktoś ma głębokie biurko, warto by zastanowił się nad przybliżeniem monitora do siebie zamiast stawiania go na krawędzi biurka. Typ monitora? LCD. Bez dwóch zdań. Być może jego podświetlenie to zimna katoda i wali po oczach niemiłosiernie (zalecam skręcić jasność trochę), i zawiera rtęć, ale na pewno szkodzi mniej niż tradycyjny monitor kineskopowy.

Meble biurowe. Powinny być ustawione możliwie blisko, ale tak by nie ograniczały naszej przestrzeni. Przykładowo kontenerek biurowy nie powinien wałęsać się pod nogami, pod biurkiem. Niech stanie trochę z boku, ruch potrzebny do jego otwarcia i przejrzenia pozwoli nam trochę oderwać się od biura i wpłynie korzystnie na nasz układ kostny. Szafa absolutnie daleko, tak byśmy potrzebowali do niej wstać i podejść. W open-space’ach to nie problem, z gabinetami jest różnie.

Fotel biurowy. Tu zawsze oszczędza się najwięcej i najmniej o tym mówi. Uważam, że fotel jest jak monitor – mamy z nim najwięcej kontaktu w biurze. Na monitor patrzą nasze oczy, a na fotelu siedzi nasze ciało. Niech to będzie fotel, który uwzględni wszelkie potrzeby kręgosłupa. Ważny jest stopień możliwych regulacji fotela. Nie tylko wysokość fotela, czy pochylenie oparcia jest ważne. Obowiązkowo fotel powinien też posiadać usztywnienie w rejonie lędźwiowym. Istnieją fotele posiadające specjalne poduszki w tym miejscu. Niedopuszczalne jest by fotel nie posiadał podłokietników. Gdzieś nasze ręce muszą znaleźć wygodne oparcie podczas pracy, czy pisania na komputerze. Ciekawą funkcją jest regulacja wysunięcia siedziska. Pozwala ona dopasować początek i koniec siedziska do oparcia co umożliwia bardzo indywidualne dopasowanie.

Chyba nie chcielibyście siedzieć na takim fotelu jak ten?

Na tym da się siedzieć 8 godzin dziennie przy biurku?

Na tym da się siedzieć 8 godzin dziennie przy biurku?